Tymczasem w Pałacu...

Cała narracja dotycząca Arcyksiążęcego Miasta.
Awatar użytkownika
Arcadio Norbert
Arcyksiążę I Rzeszy Książęcej Learvén
Posty: 37
Rejestracja: 13 sie 2017, 19:47

Tymczasem w Pałacu...

Post autor: Arcadio Norbert » 12 lis 2017, 22:09

Wasza Ekscelencjo Calradii Jihymedzie,
Wasza Książęca Mość Efrodrii Tymoteuszu Aleksandrze,
Prezydencie Volkianu oraz El Dictatore San Escobaru Henryku Wespucci,
Oddani Obywatele i Mieszkańcy Rzeszy Książęcej Learvén!


Obrazek
fot. Pałac Livensám z bliska

Czas wprowadzić jakiś element narracji w naszym państwie! Na razie, ze względu na brak innych „wartych zwiedzenia” miejsc, proponuję temat mający coś wspólnego z moim Pałacem. Będzie on więc przez jakiś czas otwarty 18 godzin na dobę dla wszystkich chcących zinteraktywizować się. Na razie nic ciekawego się tu nie działo, ale mam nadzieję, że właśnie dzięki Waszym odwiedzinom coś się wydarzy... ;)

Obrazek
fot. Widok z lotu ptaka
(–) Arcyksiążę Arcadio Norbert, Namiestnik Terytorium Koronnego, Kasztelan Arcyksiążęcego Miasta Learvén oraz Miasta Nowego Triestu, Áurtnel Awetanii, Ártulionu, etc. etc.

Awatar użytkownika
Jihymed
Administrator
Posty: 26
Rejestracja: 13 sie 2017, 20:22

Re: Tymczasem w Pałacu...

Post autor: Jihymed » 31 sty 2018, 20:38

Do wrót zamku zbliżył się ubrany w szlacheckie szaty Suzeren Calradii - Jihymed Niezyd. Razem ze świtą przybył do zamku Arcyksiecia Arcadia Norberta. Gdy tylko zblizył się do wrót zamku głośno załomotał kołatką. Nikt nie odpowiedział. Załomotał ponownie - odpowiedziało echo. Gdy załomotał 3. raz wkoncu ktoś się odezwał. Cichutko pomamrotał, jednak Suzeren Jihymed wiedział o co chodzi. Wypowiedział głośno swą godność i imię, po czym odźwierny bez problemu wpuścił go do środka.

Awatar użytkownika
Arcadio Norbert
Arcyksiążę I Rzeszy Książęcej Learvén
Posty: 37
Rejestracja: 13 sie 2017, 19:47

Re: Tymczasem w Pałacu...

Post autor: Arcadio Norbert » 31 sty 2018, 23:30

Arcyksiążę przez cały wieczór myślał nad niektórymi sprawami związanymi z funkcjonowaniem Learvén. Niedawno oficjalnie począł swoje pełne panowanie nad ogółem państwa i miał dużo do roboty. Po blisko dwóch godzinach postanowił odłożyć planowanie na kolejny dzień. Zgasił lampę i schował tekę pełną dokumentów, które trzymał na biurku, po czym wyszedł ze swojego prywatnego gabinetu. Miał taki przy swojej sypialni na drugim piętrze. Chciał zejść na chwilę na dół do kuchni, aby coś zjeść, jak to robił wcześniej przerywając swoją wieczorną pracę w domu. Miał od tego teraz służbę, jednak nie chciał za bardzo jej przemęczać.
Twierdził, że jeśli sam ma ręce i nogi, to raczej po coś mu się mają przydać, dlatego z pomocy służących korzystał rzadko, głównie przy sprzątaniu swoich pokojów osobistych, albo gdy nie mógł czegoś zrobić. Schodząc na dół, Arcadio usłyszał łomot kołatki.
– Lisandrze, otworzysz? – poprosił odźwiernego pan średniowiecznego pałacu.
Podczas gdy nowo wybrany władca po cichu szukał jakiegoś owocu czy warzywa do zaspokojenia apetytu, nie chcąc budząc służby kucharskiej, przy głównych wrotach pałacu, będącego niegdyś starą twierdzą, ponownie odbyło się głośne stukanie kołatką.
– Lisander! Mógłbyś otworzyć te drzwi, proszę? Bo zaraz ktoś pobudzi nam tu cały pałac... –
powtórzył swoją prośbę do dozorcy.
– Już, już, przepraszam, Wasza Arcyksiążęca Mość... – powiedział zakłopotany i przemęczony sługa.
W międzyczasie tajemniczy gość trzeci raz uderzył terkotką o wielkie, drewniane drzwi.
– Czym mogę panu służyć? - wymamrotał stróż, przecierając oczy.
– Jestem Jihymed Niezyd, Suzeren Ziemi Calradzkich. Mam pewną sprawę do Arcyksięcia Arcadia Norberta - odpowiedział gość.
– Och, Ekscelencja wybaczy, ciemno jest i niedowidzę... – kończąc zdanie, ziewnął – Proszę wejść! – dodał.
Lisander otworzył szerzej drzwi i wpuścił Suzerena. Ten zdjął buty i kurtkę, którą wraz z nakryciem głowy zawiesił na wieszaku.
– Wasza Arcyksiążęca Mość! Jego Ekscelencja przybył! – oznajmił jak najciszej, aby nikogo nie przebudzić ze snu.
Arcyksiążę w tym samym czasie przełykał ugryziony kawałek znalezionego jabłka i niczym wilk czyhający na swoją ofiarę błyskawicznie wbił swoje kły w resztę owocu, żeby jak najszybciej go zjeść.
– Już idę! Chwileczkę! – odrzekł „drapieżca” z częściowo zapełnioną buzią.
Po udanej konsumpcji wyszedł z kuchni, kładąc pospiesznie ogryzek na najbliższym mu blacie i czyszcząc sobie twarz od soku z jabłka.
– Lisandrze, wyglądasz mizernie! Połóż się spać, i to jak najszybciej! – powiedział zatroskanym głosem Arcadio, na co dozorca chętnie skinął głową, po czym zapytał przybyłego – Tak więc, Suzerenie Jihymedzie, co Ekscelencję tutaj sprowadza o tej godzinie?
(–) Arcyksiążę Arcadio Norbert, Namiestnik Terytorium Koronnego, Kasztelan Arcyksiążęcego Miasta Learvén oraz Miasta Nowego Triestu, Áurtnel Awetanii, Ártulionu, etc. etc.

Awatar użytkownika
Jihymed
Administrator
Posty: 26
Rejestracja: 13 sie 2017, 20:22

Re: Tymczasem w Pałacu...

Post autor: Jihymed » 01 lut 2018, 0:20

Wasza Arcyksiążęcą Mość

Wyruszyłem tutaj razem ze świtą z gościny w Yaleńskim zamku, aby zgodnie z panującym obyczajem złożyć hołd swemu nowemu panu. Od wieki wieków, zgodnie z kodeksem rycerskim, Suzeren Calradii, kilka dni po oficjalnej koronacji składa Jego Arcyksiążęcej Mości symbole władzy nad Calradią. Są to:

Włócznia, symbol władzy nad Królestwem Rhodokow
Obrazek

Szabla, symbol władzy nad Królestwem Vaegirhów
Obrazek

Kusza, symbol władzy nad Królestwem Swadian
Obrazek

Łuk, symbol władzy nad Królestwem Nordów
Obrazek

Rumak, symbol władzy nad Chanatem Khergickim
Obrazek

Symbole te, przez wieki wieków uznawane przez władców także i waszej wysokości służyć powinny, gdy przyjdzie nam bronić naszej ojczyzny przez najeźdźcami.

W zwyczaju jest również przekazać Arcyksięciu we władanie jedno z miast w Calradii. Rywalizacja była zacięta, gdyż gościć w swoich murach arcyksięcia to nie lada przywilej. Dlatego też, ostatecznie gościć będzie w Calradii Waszą Arcyksięzecą Wysokość - Praven w Królestwie Swadian.

Niech wasza wysokość wybaczy również fakt, że przybyłem o tak późnej porze, jednak wierzchowce również potrzebowały odpoczynku i zatrzymaliśmy się w wiosce Tebandra. Mam nadzieję, że pomimo niespodzianki, jaką sprawiłem swoją wizytą znajdzie się dla mnie wolna komnata, a konie otrzymają siano oraz wodę. I zgodnie z tradycją, w pełnym rynsztunku razem ze mną, przybędzie Wasza Arcyksiążęcą Wysokość do Praven.

Odpowiedz

Wróć do „Życie w AM Learvén”